esej.space — przemeblowanie: jasny motyw, angielski i home, który sam się ogarnia
Generalne przemeblowanie u siebie. Wychodzę z założenia, że skoro grzebię ludziom w stronach, to mieć bałagan na własnej jest lekko żenujące. Więc: lista zmian, bez upiększania.
Jasny motyw przestał ukrywać treść
Light mode istniał, ale tekst był robiony pod ciemne tło — czyli na jasnym znikał jak moja motywacja w poniedziałek. Teraz kolory mapują się na czytelne. Można czytać. Rewolucja.
Strona gada po angielsku
- Przełącznik PL / EN na górnym pasku.
- Sama wykrywa język — z Polski dostajesz polski, spoza angielski. Bez pytania, bez bannera „wykryliśmy Twój język”.
- Tłumaczy lokalny model AI na moim własnym sprzęcie. Nie OpenAI, nie chmura — mój GPU, moja energia, mój problem. Tekst nigdzie nie wycieka.
Home, który sam się ogarnia
Feed „last activity” na stronie głównej dopisywałem dotąd ręcznie jak jaskiniowiec. Teraz ciągnie się sam z najnowszych postów. Dodaję wpis → pojawia się na home. Magia, której powinienem był użyć dwa lata temu.
I.R.I.S. przestała udawać, że żyje
Badge w panelu bocznym świecił na zielono, jakby AI działało. Nie działało. Teraz mówi prawdę: w budowie. Kliknięcie pokazuje info zamiast otwierać czat z czymś, co jeszcze nie umie odpowiadać. Uczciwość ponad marketing.
Sidebar na diecie
Wyleciały WordPressowe widgety: archiwa, kategorie, „najnowsze komentarze”. To nie blog kulinarny z 2009. Został terminal i to, co faktycznie potrzebne.
Nocna zmiana tłumacza
Tłumaczenia wszystkich moich stron robią się teraz po kolei, jednym ciągiem: budzi się maszyna z GPU, tłumaczy cutty.dev, a jak skończy — bierze się za esej.space. Po kolei, żeby karta graficzna nie próbowała robić dwóch rzeczy naraz i nie obraziła się na mnie na zawsze.
// strona o stronie. poziom meta aż boli. wracam do roboty.